Witaj! Zaloguj Utwórz nowy profil

Zaawansowane

Matura 1954/Janusz

Wysłane przez loilza.pl 
janusz
Matura 1954/Janusz (1350)
08 lut 2010 - 10:43:52

Witajcie kochani!Pozdrawiam wszystkich wytrwałych którzy mimo zimy dalej spełniają swoje powinności.
O naszej zimie nie będę pisał gdyż wiadomo jaka jest w/g komunikatów.
Jeśli nie będę miał dalszych niespodzianek z komputerem to spróbuję kontynuować historię Polski :Anegdoty z dziejów Polski - XVI wiekStańczyk( w rzeczywistości Stanisław Gąska) słynny trefniś króla Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, kiedyś był świadkiem przystawiania pijawek monarsze. Tak to skomentował: - Są to najprawdopodobniej dworzanie i przyjaciele króla jegomości.W 1533 roku król Zygmunt I Stary zorganizował w Puszczy Niepołomickiej wielkie łowy na niedźwiedzia. Rozdrażniony zwierz bronił się dzielnie, rozpędził zgromadzonych dworzan i myśliwych, a potem ruszył w stronę Stańczyka. Trefniś ani myślał walczyć i czym prędzej zaczął uciekać. Ostatecznie jednak niedźwiedzia ubito i król zaczął pokpiwać z ulubieńca twierdząc, że uciekając poczynał sobie nie jako dzielny rycerz, lecz jak błazen. Stańczyk odrzekł: "Większy to błazen, co mając niedźwiedzia w skrzyni, puszcza go na swoją szkodę". Istotnie ,polowanie to okazało się fatalne w rodzinie królewskiej, gdyż królowa Bona, zaatakowana przez niedźwiedzia, spadła z konia, a później przedwcześnie urodziła syna Olbrachta, który zmarł krótko potem. (JK)
Viola
Matura 1954/Janusz (1351)
09 lut 2010 - 19:17:54

Witaj Janku, zdjęcia ładne. Ciekawa jestem co słychać u tego szczeniaka ( na środkowym zdjęciu). Czy ma już jakiś dom?
Anegdoty  świetne, ucz nas Janku tej historii. Dziękuję
Pozdrawiam serdecznie.Viola

[www.loilza.pl]
janusz
Matura 1954/Janusz (1352)
09 lut 2010 - 21:37:32

Witaj Violu!Niestety szczeniak mieszka dalej u nas i bardzo się zaprzyjaźnili z Cezarem, śpi wtulony w niego  w naszej jadalni. Na noc ich zabieramy a szczególnie tego krótkowłosego bo Cezar może spać i na śniegu ale dla towarzystwa nie wypada ich rozdzielać.Król Zygmunt I Stary podczas toalety zdejmował z palców pierścienie i dawał je do przytrzymania dyżurnemu dworzaninowi. Pewnego razu nie upomniał się o klejnoty i sługa myśląc, że monarcha o nich zapomniał, zachował pierścienie przy sobie. Kiedy po jakimś czasie znów przyszła kolej na tego samego dworzanina, Zygmunt widząc wyciągniętą dłoń odrzekł: "Wystarczą wam dawne, te mogą się przydać innemu.Król Zygmunt I Stary lubił grać w karty. Pewnego razu gdy gra mu szła nie najlepiej zgłosił posiadanie czterech królów. Na protest partnera, że jeden jest u niego, odrzekł, że czwartym jest on sam. W tej sytuacji grę Zygmunt ostatecznie wygrał, lecz później niezbyt chętnie z nim siadano do kart...
Pozdrawiam - Janek
janusz
Matura 1954/Janusz (1353)
10 lut 2010 - 21:21:12

Na Zygmuntowskim dworze panował obyczaj, w myśl którego król w Nowy Rok obdarowywał służbę elementami nowej odzieży. Pewnego razu Stańczyk, który jakąś nieostrożną wypowiedzią naraził się monarsze, nic nie dostał. Siedzi więc z boku i ciężko wzdycha. Kiedy zapytano go o przyczynę strapienia, odpowiedział niby cicho, ale tak, żeby król usłyszał: "U mnie rok nienowy, bo suknie nienowe". Monarcha się roześmiał i zaraz trefnisia należycie obdarował.Biskup krakowski Piotr Gamrat(1487-1545) znany był z dość swobodnego trybu życia, oddawał się też różnorodnym uciechom. Zatem kobiety lekkich obyczajów w całym kraju powszechnie zwane "dorotkami" w Krakowie określane były mianem "gamratek".Sytuacja wydarzyła się w renesansowym Krakowie. Złodzieje pod nieobecność właściciela ogołocili jeden z kramów w Rynku. Nagle nadszedł patrol straży miejskiej. Złoczyńcy zaczęli uciekać, ale jednemu sztuka się nie powiodła. W odruchu rozpaczy chwycił więc za miotłę i zaczął kram zamiatać. "Umiatam w kramnicy, bo gospodarz umarł i jużeśmy wszystko do domu wynieśli". Na to komendant straży zdziwił się, że nie widać nikogo, kto opłakiwałby zmarłego. "O panie, jutro będą płakali" - odrzekł sprytny złodziej.
janusz
Matura 1954/Janusz (1354)
13 lut 2010 - 12:15:01

Witajcie kochani!Dzisiaj będzie tylko komunikat:W dniu 14 lutego (Niedziela) 2010 roku w Warszawie o godz. 13.00 w Konkatedrze Matki Boskiej Zwycięskiej "na Kamionku" ul. Grochowska 365 ODPRAWIONA ZOSTANIE UROCZYSTA MSZA ŚWIĘTA W intencji zmarłego "Komendanta- Szarego" i Jego żony Wacławy oraz ODSŁONIĘTA TABLICA KU CZCI I PAMIĘCI GEN. BRYG. WP ANTONIEGO HEDA - SZAREGO!
Alicjo-Jolanto! Oczywiście że nie mam nic przeciwko przekazywaniu moich postów.
Pozdrawiam Wszystkich sobotnio-niedzielnie - Janek
halinaopole
Matura 1954/Janusz (1355)
13 lut 2010 - 16:44:31

14 LUTEGO KU CZCI I PAMIĘCI GEN. BRYG.. WP ANTONIEGO HEDA – SZAREGOŚWIATOWA  FEDERACJA  POLSKICH   KOMBATANTÓWZawiadamia, że w drugą rocznicę śmierci Legendarnego Komendanta Oddziałów Partyzanckich na Kielecczyźnie: ZWZ, AK, NIE i WiN.
Więźnia politycznego lat 1948-1956. Założyciela i Prezesa Światowej Federacji Polskich Kombatantów zrzeszającej ponad 30. związków kombatanckich z siedzibą w Konkatedrze Matki Bożej Zwycięskiej „na Kamionku”. Komendanta Głównego Strzelca.
Komendanta Głównego Polskich Drużyn Strzeleckich.Generała Brygady Wojska Polskiego  ANTONIEGO HEDA - SZAREGO (11.10.1916 -14.02.2008)W DNIU 14 LUTEGO  (Niedziela)  2010 roku w Warszawie O GODZINIE 13.00
w Konkatedrze Matki Bożej Zwycięskiej „na Kamionku” UL. GROCHOWSKA 365 ODPRAWIONA ZOSTANIE UROCZYSTA MSZA ŚWIĘTA  W intencji zmarłego „Komendanta Szarego”, jego żony Wacławy ORAZ ODSŁONIĘTA TABLICA  KU CZCI I PAMIĘCI  GEN. BRYG.. WP  ANTONIEGO HEDA – SZAREGO!
W piątek 15 lutego 2008 r. w wieku 91 lat zmarł generał brygady Antoni Heda ps. „Szary”, dowódca oddziałów partyzanckich AK, który wsławił się odbiciem w 1945 roku z kieleckiego więzienia UB kilkuset więzionych akowców.Gen. bryg. Antoni Heda ps. "Szary"Nabożeństwo żałobne za duszę generała odbędzie się 21 lutego w katedrze polowej Wojska Polskiego, później zostanie on pochowany w rodzinnym grobowcu w Podkowie Leśnej.

Antoni Heda, zdjęcie z 1936 r i z czasów okupacji.Wspominając generała, jego córka, Maria Hamilton zaznaczyła, że dla niego jego żołnierze, działalność opozycyjna i kombatancka były zawsze najważniejsze.
- Oczywiście bardzo nas kochał, jednak do końca bliski kontakt i spotkania z dawnymi towarzyszami broni były dla niego bardzo istotne. To właśnie podczas jednego z takich spotkań w sierpniu 2006 roku ojciec dostał udaru mózgu, po którym właściwie już nigdy nie powrócił do pełni zdrowia - mówił Hamilton.
- Kiedy obie z siostrą byłyśmy bardzo małe ojciec musiał się ukrywać, a nasza rodzina jeździła po całym kraju, uciekając przed UB. W końcu ojciec został złapany, prawdopodobnie na skutek zdrady bliskiego znajomego. Tak naprawdę poznałyśmy go więc dopiero w wieku 9-10 lat, kiedy został wypuszczony z więzienia - wspominała Hamilton.

"Szary" z Rexem, 1943 r.Córka generała podkreśliła, że jej ojciec właściwie przez większość życia był w opozycji i jak się okazało przez cały ten czas był pod obserwacja bezpieki, nawet podczas prywatnych uroczystości. "Kiedyś, na początku lat 70. zaprosiliśmy kilkoro znajomych na jego urodziny, które odbyły się na polance blisko naszego domu pod Warszawą. Ojciec został później wezwany na przesłuchanie, podczas którego próbowano go skarżyć o organizowanie nielegalnych zgromadzeń" - opowiadała Maria Hamilton.

Pierwsza wizyta u por. cc Jana Piwnika "Ponurego". Od lewej: "Szary", Stanisław Pałac "Mariański" z żoną i synem, ppor. Władysław Czerwonka "Jurek".Antoni Heda urodził się 11 października 1916 roku w Małomierzycach koło Iłży w rodzinie chłopskiej. W młodości związany był z ruchem patriotycznym. Po ukończeniu szkoły powszechnej kształcił się w Szkole Technicznej w Radomiu. W 1937 roku został powołany do Szkoły Podchorążych Rezerwy. Pracę zawodową rozpoczął w Fabryce Zbrojeniowej w Starachowicach w izbie pomiarów.

Antoni Heda "Szary".Podczas wojny obronnej w 1939 roku walczył w składzie 12. Dywizji Piechoty pod Iłżą, a następnie na Lubelszczyźnie. Po klęsce próbował przejść przez zieloną granicę, ale został schwytany przez NKWD. Osadzono go w twierdzy Brześć. Po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej trafił do obozu jeńców rosyjskich, skąd udało mu się zbiec. Po powrocie w strony rodzinne podjął działalność konspiracyjną w Związku Walki Zbrojnej, został komendantem Podobwodu "Dolina".Wsławił się wówczas zdobyciem więzienia niemieckiego w Starachowicach i uwolnieniem ok. 80 ludzi. Z 60 z nich, którzy nie chcieli wracać do domów, utworzył oddział, co przyczyniło się do udzielenia mu przez komendę Okręgu Kielecko-Radomskiego AK zgody na przejście do partyzantki. Walczył w składzie zgrupowania AK por. cc Jana Piwnika ps. „Ponury”, gdzie m.in. uczestniczył w akcji zdobycia niemieckiego więzienia w Iłży, uwieńczonej uwolnieniem aresztowanych i skazanych na śmierć oraz akcji opanowania miasta Końskie i uwolnienia aresztowanych z niemieckiego więzienia.W okresie akcji "Burza" walczył m.in. pod Radoszycami, Trawnikami i Szewcami. Jego oddział wchodził wówczas w skład II batalionu 3. Pułku Piechoty AK pod dowództwem kpt. Stanisława Poręby ps. "Świątek".

"Szary" w marszu na koncentrację przed akcją na więzienie w Kielcach, 1945 r.Po zakończeniu wojny „Szary” pozostał w konspiracji, działając w ramach Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK), a następnie Delegatury Sił Zbrojnych (DSZ). Na czele swojego oddziału wsławił się rozbiciem w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 roku komunistycznego więzienia w Kielcach, w którym UB i sowieccy funkcjonariusze "Smiersza" osadzili ponad 370 więźniów. W wyniku tej akcji uwolniono kilkuset więźniów, przeważnie byłych AK-owców. „Szary” przypłacił to jednak wielką tragedią osobistą - poszukujący go ubecy aresztowali jego rodzinę i zamordowali dwóch braci.

Stanisław Heda, brat "Szarego" zamordowany przez UB w Kielcach.Po akcji w Kielcach zaprzestał działalności konspiracyjnej - pod zmienionym nazwiskiem, jako Antoni Wiśniewski, wyjechał na wybrzeże, a później do Ostródy. Był poszukiwany przez UB i w 1948 roku został aresztowany w Gdyni. Otrzymał cztery wyroki śmierci, w końcu dzięki interwencji byłych oficerów AL, którzy współdziałali z nim w 1944 roku, karę śmierci zamieniono na dożywocie. Siedział w więzieniach na Rakowieckiej, w Rawiczu i we Wronkach.Wyszedł na wolność w 1956 roku, objęty amnestią. W dalszym ciągu prowadził jednak działalność niepodległościową, m.in. działając w NSZZ "Solidarność". W 1981 roku został wybrany na Przewodniczącego Niezależnego Związku Kombatantów przy NSZZ "Solidarność". Podczas stanu wojennego został internowany w Białołęce. Przez wiele lat był doradcą kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W 1990 roku doprowadził do zjednoczenia ok. 30 organizacji kombatanckich w Światową Federację Polskich Kombatantów i został jej prezesem. W tym samym roku został także awansowany do stopnia pułkownika przez prezydenta RP na Uchodźstwie. Był także Głównym Komendantem Związku Strzeleckiego, nawiązującego do tradycji Drużyn Strzeleckich Józefa Piłsudskiego. W dowód uznania jego zasług 13 grudnia 2004 roku został awansowany do stopnia generała brygady Polskich Drużyn Strzeleckich.
W 2006 roku podczas obchodów Święta 3 Maja mianowany został generałem brygady przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Antoni Heda u Prezydenta RP Ryszarda Kaczorowskiego w Londynie, 1990 r.Był autorem dwóch książek: "Wspomnienie Szarego" i "Szary przeciw zdrajcom Polski". Za swoje zasługi wojenne został odznaczony wieloma odznaczeniami, w tym dwukrotnie krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. W latach 90. związał się z narodowym środowiskiem Tygodnika "Ojczyzna".

Okładka książki Antoniego Hedy, pt. Wspomnienia "Szarego", Warszawa 1991 r.Mieczysław Cukrowski, pseudonim "Konar", trafił do oddziału "Szarego" w 1943 roku. Uczestniczył m.in. w ataku na więzienie w Końskich i w walkach pod Radoszycami. Jako podporucznik "Konar" brał udział w słynnej akcji w więzieniu w Kielcach, w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 roku.
- To był doskonały strateg. Dla odwrócenia uwagi upozorował atak na Szydłowiec. Gdy ubowcy tam pojechali, my ruszyliśmy na Kielce - wspomina pan Mieczysław. - Nikt z nas złego słowa o nim nie może powiedzieć. Wspaniały dowódca i człowiek. Mówię to jako jego żołnierz, płakać mi się teraz chce...- To już jeden z ostatnich dowódców AK, piękna postać - opowiada Henryk Pawelec "Andrzej". Bliżej poznali się podczas marszu na odsiecz walczącej Warszawie w sierpniu 1944 roku. Po wojnie gościł "Szarego" w swoim domu na emigracji w Anglii, a w ostatnich latach w Kielcach.Ryszard Peas "Pegaz" ze Skarżyska poznał osobiście Antoniego Hedę już po wojnie. Zapamiętał m.in. spotkanie w auli Technicznych Zakładów Naukowych, po tym jak "Szary" wyszedł z więzienia. - Była to wielka manifestacja poparcia dla niego - mówi.- Był wspaniałym dowódcą. To nie są naciągane słowa. Rzadko się spotyka człowieka z taką charyzmą. Wiem, bo widziałem, jak był traktowany przez swoich podkomendnych, którzy założyli koło "Szaraków" AK - opowiada Andrzej Lange z Muzeum im. Orła Białego w Skarżysku. I podkreśla zasługi "Szarego" z ostatnich lat. - W każdej imprezie patriotycznej uczestniczył. Zawsze się rozglądał, gdzie są młodzi ludzie, bo do nich głównie chciał mówić - wspomina Lange."Szary" przyjeżdżał m.in. na kolejne rocznice rozbicia więzienia kieleckiego. Ostatni raz był w 2006 roku.
"Założyliśmy ładunki pod bramę. Nie mieliśmy kluczy, musieliśmy rozwalać każde drzwi..." - opowiadał długo, choć był już bardzo schorowany.
"Dr Mieczysław Ryba, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej i historyk: "Generał Heda był uosobieniem bohaterstwa, walki i oporu przeciwko komunizmowi, a także symbolem prześladowania. Postawa patriotyczna i działalność generała Hedy przysporzyły mu wielu wrogów ze strony ówczesnych władz. To sprawiło, że po wojnie musiał się ukrywać wraz rodziną".

Na wieczną wartę odszedł jeden z najwybitniejszych polskich dowódców partyzanckich niepodległościowego podziemia.
CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI !!!
Ostatnio edytowany przez halinaopole (2010-02-13 16:50:49)

[img136.imageshack.us]
[img136.imageshack.us]
[img168.imageshack.us]
[img168.imageshack.us]
[img153.imageshack.us]
[img153.imageshack.us]
[img220.imageshack.us]
[img220.imageshack.us]
[img15.imageshack.us]
[img15.imageshack.us]
[img27.imageshack.us]
[img27.imageshack.us]
[img69.imageshack.us]
[img69.imageshack.us]
[img63.imageshack.us]
[img63.imageshack.us]
[img695.imageshack.us]
[img695.imageshack.us]
janusz
Matura 1954/Janusz (1356)
16 lut 2010 - 22:49:11

Witaj Halinko!
Pięknie uzupełniłaś mój komunikat, dziękuję, pozdrawiam i następny komunikat:W wielkim skrócie:
BLISCY ZNANI I ....NIEZNANIpod tytułemMIESZKA WE MNIE POLAK I TATAR
którego gośćmi będąHalina Szahidewicz, Selim Chazbijewicz, Musa Czachorowski
Polak-Tatar dwa bratanki
Promocja antologii tatarskiej
Prezentacja filmu "Kuchnia tatarska"
Pokaz strzelania z łuku
Koncert tatarskiego zespołu
Degustacja potraw kuchni tatarskiejSpotkanie w dniu 25 lutego - czwartek o g.17.30 Aula Kryształowa UrsynówMój Paryż nad Wisłą
Referaty:
Gdy myśle Paryż
"Maksymy" Księcia Francois de Rochefoucauld (1613- 1680) - ciągle aktualne
Wysokie krawiectwo na przestrzeni wieków....
Gimnazjum i Liceum im.Cypriana Kamila Norwida `w`Villard-de-Lans 1940-1946Występ Rewii Tańca SGGWKoncert "La fontaine endormie"udział biorąconfused smileyława PrzybylskaKonferencja odbędzie się w dniu 4 marca czwartek g.10.00 w Auli KryształowejPozdrawiam i zachęcam do udziału-Janek
sadko
Matura 1954/Janusz (1357)
21 lut 2010 - 19:06:48

Cześć Janku!
Dawno nie pisałam do Ciebie...wiem,przepraszam.Inne ważne!
Chciałam podziękować za różne fajne-ciekawe,śmieszne,dziwne,piękne-obrazki,jakie dostaję od Ciebie pocztą mailową.
Mam teraz mniej czasu na komputer więc i listy piszę rzadziej,niestety.

Pozdrawiam
ż

[img251.imageshack.us]
[img251.imageshack.us]
janusz
Matura 1954/Janusz (1358)
23 lut 2010 - 17:24:58

Witaj Żanetko!Wiem że miałaś tyle ważniejszych spraw na głowie. Ja jestem wciąż tylko fragmentem na Forum z różnych powodów, na pewno nie bardzo poważnych.
Byłem cały czas myślami z Twoimi emocjami związanymi z operacją Mamy. Pozdrawiam ją bardzo bardzo serdecznie i życzę powrotu do zdrowia po tak poważnej operacji.
Pozdrawiam Was wszystkich - Janek
janusz
Matura 1954/Janusz (1359)
23 lut 2010 - 17:47:25

Na dworze króla Zygmunta Starego (1467 - 1548) zwolniło się stanowisko podkanclerzego. Jeden z sekretarzy chcąc zorientować się w zamiarach monarchy zagadnął: "Miłościwy panie cały dwór opowiada, jakobym zostać miał podkanclerzym". Na to Zygmunt: "Nie przejmuj się waść, czego to ludzie nie plotą".Trefniś Stańczyk opowiadał, że największymi łgarzami w Polszcze są arcybiskup Piotr Gamrat i biskup krakowski Maciejowski. Jeden - dlatego, że twierdzi, iż wie wszystko, a nie wie nic, a drugi, bo opowiada, że nic nie wie, lecz wie wszystko.Królowa Bona (1494 - 1557) nie miała najlepszej opinii o odporności Polaków na urok pieniądza. Jak zapisał Jan Kochanowski, po powrocie do Włoch mawiała, że w Polsce jeden tylko podkanclerzy Jan Przerębski jest prawym zwolennikiem króla Rzeczypospolitej, bo drudzy, gdybych była syna u nich kupić chciała, wzięliby zań pieniądze"
c.d.n.
Ostatnio edytowany przez janusz (2010-02-23 17:48:42)
sadko
Matura 1954/Janusz (1360)
23 lut 2010 - 20:15:47

Dobry wieczór Janku!
Twoje dobre myśli,jak widać pomogły i bardzo Ci za nie dziękuję.
Mama,jak zwykle z niedowierzaniem przyjmuje i odwzajemnia pozdrowienia i dziękuje za życzenia powrotu do zdrowia.
Skąd Ty znasz tylu dobrych ludzi?Niejednokrotnie zadawała mi to pytanie.Sama je sobie zadaję...bo czasem,aż trudno w to wszystko uwierzyć!Ale to przecież się dzieje.
Pozdrawiam
ż
janusz
Matura 1954/Janusz (1361)
06 mar 2010 - 10:47:54

Król Zygmunt August był wielkim miłośnikiem i kolekcjonerem książek. Kiedyś powierzył wielką sumę franciszkaninowi Lissmaninowi (spowiednikowi królowej Bony) z zadaniem dokonania zakupu zagranicą. Zakonnik wyjechał, zaś król spotkał kiedyś Stańczyka zajętego zapisywaniem czegoś w pokaźnej księdze. "Co tam piszesz?" - zapytał. "Głupców zapisuję". Właśnie wpisałem Najjaśniejszego Pana". "A za cóz to?". "Za to , że Miłościwy Pan powierzył tyle pieniędzy Lissmaninowi, nie wiedząc czy wróci. Kiedy on przyjedzie z książkami wtenczas Najjaśniejszego Pana wymażę, a jego wpiszę". Niestety , proroctwo trefnisia okazało się słuszne i król w owej księdze pozostał. A Lissmanin osiadł w Szwajcarii.
                                                          * * *
Nie lada obżartuchem był też twórca naszej literatury narodowej Mikołaj Rej. Zajechawszy w gościnę , ogałacał spiżarnię gospodarza w szybkim tempie, jadł wszystko co wpadło mu w rękę, nie patrząc na świeżość owoców i warzyw. Posiłek popijał piwem - i to najczęściej pośledniej jakości, a przy tym miał brzydki zwyczaj zmuszania wszystkich wokół do picia razem z nim. Był jednak na tyle lojalny, że między jednym kuflem i drugim pod niebiosa wychwalał gościnność gospodarza.                                                                     * * *
Pewien szlachcic wszedłszy do katedry, natrafił na wielką uroczystość . Kiedy się dowiedział , że właśnie jest świadkiem ceremonii wyświęcenia nowych księży, odrzekł: "Na naszą to pszenicę wróble".Pozdrawiam - Janek
janusz
Matura 1954/Janusz (1362)
08 mar 2010 - 10:59:27

Kochani !Zacząłem od anegdot historycznych a po zakończeniu pisania rozpocząłem składać życzenia naszym KOCHANYM  PANIOM W DNIU ICH ŚWIĘTA.... i wszystko przepadło. Zaczynam od początku:NASZYM KOCHANYM PANIOM W DNIU ICH ŚWIĘTA ŻYCZYMY CUDOWNEGO ZDROWIA I PIĘKNA CIAŁA A TAKŻE DUCHA, MIŁOŚCI MĘŻÓW I NIE TYLKO ,CIĄGŁEJ OBECNOŚCI NA FORUM KTÓREGO SĄ GWIAZDKAMI I PROMIENIAMI SŁOŃCA.DZIEWCZYNY KOCHAJCIE NAS !                                                                   *  *  *  *Doktor Stanisław Różanka , XVI-wieczny lekarz krakowski , spotkał starszą wiekiem , ale wielce kłótliwą mieszczankę, która zaczęła się żalić na kłopoty ze wzrokiem. Odpowiedzaiał jej by się nie martwiła, bo w takim razie nie zobaczy biesa przy śmierci.                                                                     *  *  *  *Hetman Jan Zamojski spotkał kiedyś na Kresach wiekowego, posiwiałego człowieka. "Jak to się stało , że doszedłeś swego wieku, nie będąc porwanym w jasyr przez Tatarów?". "To dzięki wierze , bo gdy ludzie mówili, że Tatarzy nadciągają, dawałem wiarę i w porę uciekałem".                                                                       *  *  *  *W czasach Zygmunta Augusta w Babinie , małej wsi niedaleko Bełżca (w Lubelskiem) sędzia lubelski Stanisław Pszonka założył swoiste bractwo prześmiewców i kawalarzy, umownie nazwane Rzeczypospolitą Babińską. Wszystko tam było na przekór: tchórz, zostawał hetmanem, największy gaduła - przeorem kamedułów, fantasta uczonym itd. W ten sposób "obsadzono" wszystkie urzędy. Zostawiono w spokoju tylko króla. Kiedy sława owej Rzeczypospolitej rozeszła się po kraju i sam Zygmunt August wyraził zdziwienie, że Babińczycy nie mają swojego monarchy, odpowiedziano mu: "Uchowaj Boże , Najjaśniejszy Panie, ażebyśmy za Twego życia mieli myśleć o wyborze innego króla; panuj i tu w Babinie". Zygmunt się roześmiał i zaakceptował istotę dowcipu, zawartego w tej odpowiedzi. Dodajmy, że w latach trzydziestych XIX wieku odpowiednikiem Rzeczypospolitej Babińskiej  stało się w Wilnie Towarzystwo Szubrawców, publikujące własne pismo satyryczne, "Wiadomości Brukowe".Jeszcze raz nisko kłaniam się Panią w dniu Ich Święta! - Janek
Ostatnio edytowany przez janusz (2010-03-08 11:02:59)
Alicja Jolanta
Matura 1954/Janusz (1363)
08 mar 2010 - 16:37:48

Janku, bardzo dziękuję za życzenia wyjątkowej urody i barwy: orchidee są  zachwycającymi kwiatami.
A spacer po ogrodach to prawdziwa przyjemność. I jak tu nie zgodzić się z Szymborską, która uważa świat za prawdziwy "jarmark cudów"!!!
Wielkie dzięki raz jeszcze za wszystkie "cuda i cudeńka" otrzymywane od Ciebie
Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją małżonkę
AJ
janusz
Matura 1954/Janusz (1364)
11 mar 2010 - 16:59:18

O istocie Rzeczypospolitej Babińskiej świadczyć może tekst recepty na specyfik leczący wszelkie choroby. Autor tego przepisu otrzymał urząd głównego medyka Rzeczypospolitej . "Recipe (weź) z pająka sadła, z muchy oleju, komarowego szpiku, szczupakowego świstu, młyńskiego szumu, kowalskiego puku, dzwonowego głosu, wielkanocnej radości, rakowej krwi. To zmieszawszy, zawiązać w chustki, ususzyć w cieple...Wypić to duszkiem . potem sierścią zajęczą starą owinąwszy się, na polu położyć, i tak długo się pocić, aż będzie po kolana lizał. Co jeśli nie pomoże, jeśli nie do nieba, pewnie do diabła pójdzie.                                                                   *  *  *  *   Los nadwornych błaznów nie zawsze był miły. Tragicznie zakończył się dowcip Mikołaja , trefnisia księcia pomorskiego Jana Fryderyka (z rodu Gryfitów). Kiedy jego pan czuł się nie najlepiej , błazen dowiedział się skądś, że najpewniej można uzdrowić chorego, strasząc go nagle najlepiej wrzucając znienacka do wody. I tak uczynił. Rozgniewany książe za takie żarty skazał nieszczęśnika na śmierć. Wszystko odbyło się zgodnie z z regułami, sąd , wyrok, spowiedź, wyprowadzenie na miejsce kaźni, położenie głowy na pieńku, błysk topora. Jednak Mikołaj nie wiedział , że kat w ostatniej chwili miał go uderzyć w szyję...pętem kiełbasy. Serce trefnisia takiego żartu nie wytrzymało - z miejsca egzekucji" i tak zniesiono go martwego.                                                                *  *  *  *  *    Wszyscy znamy psikusy chłopców  - bohaterów powieści Antoniny Domańskiej "Paziowie króla Zygmun ta". Autorka powieści wykorzystała w niej autentyczne relacje z dworu Jagiellonów, zachowane m.in. w "Dworzaninie polskim" Łukasza Górnickiego w róznych annałach i kronikach. Jak najbardziej prawdziwa jest m. in. historia na temat osobliwego dowcipu związanego z oprowadzaniem delegata krzyżackiego po katedrze wawelskiej. Wiszące tam buńczuki tatarskie zostały opisane jako brody rycerzy zakonnych pokonanych pod Grunwaldem. Oburzenie posła krzyżackiego zostało uśmierzone dopiero w wyniku interwencji marszałka dworu.
Pozdrawiam wytrwałych - Janek
halinaopole
Matura 1954/Janusz (1365)
11 mar 2010 - 18:49:30

Pozdrawiam wytrwałych - Janek   
rozumiem ..ze mnie też...
Witaj Janku!
h
janusz
Matura 1954/Janusz (1366)
11 mar 2010 - 19:14:24

Witaj Halinko!Wszystkich, ale Ty jesteś najbardziej aktywna - Janek
basiag
Matura 1954/Janusz (1367)
13 mar 2010 - 15:28:03

Witaj Janku!
Dziękuję za świetne anegdoty i pozdrawiam serdecznie.
B
janusz
Matura 1954/Janusz (1368)
17 mar 2010 - 13:51:00

Witaj Basiu!Cieszę się że zaglądasz na moją samotną stronę i czytasz anegdoty historyczne.
Pozdrawiam serdecznie - Janek
janusz
Matura 1954/Janusz (1369)
17 mar 2010 - 13:54:05

WITAM WSZYSTKICH ZBIGNIEWÓW, EDWARDÓW I JÓZEFÓW!W DNIU WASZEGO ŚWIĘTA ŻYCZĘ WAM MIŁOŚCI NAJBLIŻSZYCH, ŻYCZLIWYCH LUDZI WOKÓŁ I SAMYCH MIŁYCH WYDARZEŃ W DNIU CODZIENNYM.NIECH SIĘ SPEŁNIĄ ZYCZENIA - janek
janusz
Matura 1954/Janusz (1370)
20 mar 2010 - 09:06:50

Witajcie kochani!Powoli powracam na Forum ponieważ nazbierało się nieco informacji które należałoby przekazać zainteresowanym.
Basia skończyła już przepisywanie Alfabetu a teraz cała reszta dotycząca jego wydania zależy już od nas. Mam prośbę do tych którzy czasami bywają w Iłży o przeprowadzenie na ten temat rozmowy z panią dyrektor. Basia już zrobiła pierwszy krok i napisała do pani dyrektor w ubiegłym roku jeszcze przed szpitalem. Niestety do tego czasu brak odpowiedzi. Albo pozostawiamy sprawę tak jak jest i drukujemy sobie indywidualnie albo rozpoczynamy rozmowy. Ja mieszkam zbyt daleko i aby specjalnie jechać w tej sprawie nie mam szans. Szkoda żeby tak świetny materiał pozostał w naszym wąskim gronie. Do 2012 roku zostało sporo czasu i na 75-lecie ta pozycja powinna być udostępniona tym którzy na Zjazd przyjadą. Nie wyobrażam sobie aby do kolejnego Zjazdu nie doszło.
Oczekuję wypowiedzi na ten temat także w imieniu Basi, która mimo choroby wykonała gigantyczną pracę i dzięki Jej za to. Dalsze losy opracowania należą do nas.
Pozdrawiam i przesyłam fragment (wycinek) mojej ściany jaka mi towarzyszy przy komputerze - Janek
Ostatnio edytowany przez janusz (2010-03-20 09:09:31)

[img511.imageshack.us]
[img511.imageshack.us]
janusz
Matura 1954/Janusz (1371)
20 mar 2010 - 14:51:51

Autentyczna jest również opisana w powieści historia rzekomych czarów, w których wyniku jedna z przekupek na Rynku nagle zaczęła tłuc sprzedawane przez siebie gliniane garnki. Oczywiście "czarownik" wcześniej kobiecie za naczynia zapłacił. Dowcip ten wykonano dla udzielenia nauczki jednemu z wyjatkowo przesądnych dworzan - za wiedzą samego Zygmunta I Starego, władcy statecznego , ale i znanego z poczucia humoru.                                                                        *  *  *    Żacy krakowscy często chodzili po domach prosząc o jedzenie, ale niekiedy też korzystali z nadarzającej się okazji. Kiedyś pewna matka nie mogąc zachęcić synka do jedzenia kaszy udawała , że daje miseczkę komuś za oknem: "Jedz dziadku, mój synek je nie chce". Przechodzący żak natychmiast porwał miskę i szybko ją opróżnił - mimo protestów gospodyni widzącej co się stało. Nic dziwnego więc, że po mieście krążyło porzekadło:"Żak głodny jak wilk szkodny".                                                                       *  *  *   Buccela, nadworny medyk króla Stefana Batorego , zawsze wsiadał na konia ze stołka albo choćby z jakiegoś kamienia. Zapytany, dlaczego nie wskakuje na wierzchowca jak wszyscy odpowiedział:"Mówi się : nie czyń drugiemu , co tobie nie miło - a nie przecież chciałbym żeby ktoś na mnie wskakiwał".Taki mam fragment widoku za moimi plecami, kiedy między innymi do Was piszę.
Na poprzednim zdjęciu widoczny krzyż wykonałem sam z tzw."skaczącego kaktusa" jamping cactus, który rośnie na pustyni w Arizonie a jego owoce podobne do ksztanów czepiają się do przechodzących zwierząt. Tak się rozsiewa po pustyni i stąd nazwa skaczący.
Pozdrawiam wszystkich sobotnio i wiosennie - Janek
PS.Basi K. i Halince dziękuję za to że znowu wysyłam zdjecia na Forum., choć tym razem się nie udało ponieważ zapomniałem kliknąć "wklej"ale się porawiłem. Jak widzicie koni u mnie dosyć
Ostatnio edytowany przez janusz (2010-03-20 14:56:17)

[img251.imageshack.us]
[img251.imageshack.us]
halinaopole
Matura 1954/Janusz (1372)
21 mar 2010 - 11:29:00

Witaj Janku!
zastanawiam sie ..jak ugryść sprawę Alfabetu..
za duży wkład Naszej Ukochanej Basi...zeby zostawić sprawę bez echa..
zastanawiam sie dlaczego Dyrekcja nie ustosunkowała sie do sprawy...
tłumaczę to ...brakiem czasu...
moze ktos miejscowy mógłby sie tym zainteresować..
dobrze napisaleś ...rzeczywiscie mamy jeszcze trochę czasu ...do 2012r..
okazją do rozmów może być Nasze sierpniowe spotkanie..
z drugiej strony zawsze jest jakies rozwiazanie...
sama mam kilka pomysłów..
jednak czekam na ruch DyrekcjiJanku...Twoje kąciki do pracy cudowne aż chce się tam przycupnąć
serdecznie pozdrawiam
h
janusz
Matura 1954/Janusz (1373)
21 mar 2010 - 11:47:03

Witaj Halinko!
Dziękuję za zrozumienie dotyczące Alfabetu i za podkreślenie roli Basi która włożyła tyle wysiłku już teraz mając kłopoty zdrowotne ,aby całe dzieło doprowadzić do końca. Myślę, że pozostali uczestnicy Forum spróbują coś wykonać w tym kierunku aby sprawę doprowadzić do szczęśliwego finału.
W moich kącikach na szczęście nie widać bałaganu twórczego jaki tam panuje a to dlatego, że wszystko chciałbym mieć pod ręką.
Serdecznie, wiosennie i niedzielnie pozdrawiam - Janek
stasiadąbek
Matura 1954/Janusz (1374)
21 mar 2010 - 17:42:06

Drogi Janku!
Drodzy Forumowicze!Jestem oczywiście za wydaniem Alfabetu.   Tak ciekawego, wartościowego i PAMIĄTKOWEGO
materiału nie możemy zostawić w obecnej formie.  Ta praca zasługuje i powinna być opublikowana.
Może ktoś z Was: Basia od Alfabetu albo Ty Janku, zechcielibyście wykonać telefon do Pani Dyrektor LO w Iłży w celu ustalenia czy Szkoła jest zainteresowana wydaniem tej pracy i czy jest w stanie podjąć się tego zadania.  Ustalenia na tym etapie można dokonać telefonicznie, bez konieczności podróży do Iłży.  Praca jest dostępna na Forum, można zapoznać się z jej treścią i podjąć decyzję.  Od ostatecznej decyzji Dyrekcji będzie bowiem zależało nasze dalsze działanie.
Czy już wiadomo, że LO w Iłży będzie organizowało uroczyste obchody 75-lecia Szkoły?Janku, Twoje "kąciki" urocze.Pozdrawiam serdecznie Ciebie, Twoich Gości
i Wszystkich Forumowiczów
Stasia
janusz
Matura 1954/Janusz (1375)
21 mar 2010 - 18:09:04

Witaj Stasiu!Kontakt z panią dyrektor Basia nawiązała jeszcze przed pójściem do szpitala. Pani dyrektor wie o naszym Alfabecie i miała się zapoznać z jego treścią, powołać ewentualnie zespół redakcyjny i nawiązać kontakt z Basią. Tak wygląda sytuacja na dziś. Basi już musimy dać spokój z wiadomych względów. Wykonała w ostatnich dniach gigantyczną pracę i jeszcze raz wszystko uzupełniła i skorygowała.
Czy będzie kolejny Jubileusz to będzie zależało także od naszej aktywności i zachęcaniu dyrekcji do jego organizowania. Ponieważ wiem że wiele osób odwiedza Ilżę i okolicę to stąd moja propozycja.
Gratuluję spotkania autorskiego w Starachowicach. Co do udziału naszych absolwentów na takich spotkaniach to nie jestem zaskoczony ich nieobecnością bo się z tym kiedyś zetknąłem osobiście w Kielcach. To prawda że ludzie mają jakieś ważne sprawy ale przecież nie wszyscy.
Z serdecznymi pozdrowieniami - Janek
AniaDabekPoblocka
Matura 1954/Janusz (1376)
21 mar 2010 - 21:20:02

Stasiu, Halinko, Janku witajcie.Jestem bardzo wdzięczna Basi za wykonanie ogromnej pracy z Alfabetem.
Basiu ściskam Cię serdecznie i życzę dużo, dużo zdrowia.Też jestem zdania, że nie można naszego wspólnego dzieła tak pozostawić i nie doprowadzić sprawy do końca, czyli wydania w postaci pięknej książki.
Będzie to wspaniała pamiątka i źródło wiedzy o Iłży i szkole dawnej, przez wielu już zapomnianej.Stasia ma rację. Pani Dyrektor powinna nas poinformować, czy szkoła jest zainteresowana wydaniem Alfabetu. Od tego zależą dalsze dzialania.Janku, Twój "kącik twórczy" bardzo mi się podoba.
A artystyczny bałagan zawsze inspiruje.Pozdrawiam Wszystkich serdecznie
Ania
dodph
Matura 1954/Janusz (1377)
23 mar 2010 - 23:53:34

Witam!
Janusz , z duza przyjemnoscia czytam anegdoty historyczne . Dziekuje !Ja rowniez jestem zainteresowana losami naszego Alfabetu .
Prosze o podawanie aktualnosci na ten temat , jestem chetna wlaczyc sie w to aktywnie , jesli bedzie taka potrzeba.Serdecznie pozdrawiam .
t
dodph
Matura 1954/Janusz (1378)
24 mar 2010 - 14:28:12

Dzien dobry .Janusz , na Twojej stronie chcialam przekazac , ze przed chwila bylam w kontakcie telefonicznym z naszym liceum .
Pani Dyrektor juz wyjechala , ale sympatyczna Pani poinformowala mnie , ze sprawy Alfabetu nalezy omawiac
z dyrektoremCeluchem .Zadzwonie ponownie w piatek do poludnia , zeby z nim porozmawiac ,
poniewaz aktualnie jest nieobecny.Serdecznie pozdrawiam wszystkich.
t
janusz
Matura 1954/Janusz (1379)
24 mar 2010 - 22:12:03

Witaj Tereso!Dziękuję bardzo za zajęcie się tą ważną sprawą. Ja już napisałem wcześniej do pana dyr. R.Celucha w dziale Pytania i sugestie.... ale brak odpowiedzi. Teraz już wiem dlaczego, jest nieobecny.
Poczekamy cierpliwie, ale zrobiłaś dobry początek.
Pozdrawiam i dziękuję w imieniu Basi - Janek
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.